Błędy logiczne | Coaching Wrocław | akademiaprzemiany.pl

Błędy logiczne

Mniej znaczy więcej

Po wakacyjnej przerwie wracam z nową wersją strony i nadrabiam zaległości na blogu.
Tytuł "mniej znaczy więcej" może się niektórym kojarzyć z minimalizmem, ale to nie o tym w dzisiejszym wpisie będzie. Tytuł odnosi się do błędu koniunkcji lub inaczej złudzenia koniunkcji i stereotypów, którymi się kierujemy podczas oceny osoby bądź sytuacji.
O co tu chodzi? Jak to zwykle bywa, o matematykę, a dokładnie o rachunek prawdopodobieństwa, który tak chętnie ignorujemy w naszych "intuicyjnych" ocenach. Otóż okazuje się, że podążając za własnymi przekonaniami jesteśmy skłonni twierdzić, że bardziej prawdopodobne jest wystąpienie zdarzenia, które jest iloczynem dwóch lub więcej zdarzeń, niż tylko jednego z nich.

Sofizmat rozszerzenia

Okres wakacyjny sprzyjał przyjemnemu nicnieróbstwu i spowodował długą przerwę w aktualizacji bloga. Dziś się poprawiam.
Tych, którzy myśleli, że tematyka błędów logicznych i poznawczych się już wyczerpała, uprzejmie informuję, że jeszcze sporo w temacie zostało do powiedzenia. Warto jednak temat ciągnąć i uzupełniać swoją wiedzę. Dotyczy to szczególnie tych, którzy uważają, że otoczeni są przez manipulantów, którzy chcą ich oszukać, wykorzystać, emocjonalnie zaszantażować, itd. No sorry, nie. W większości wypadków, ludzie jednak nie mają takiej intencji. Za to bardzo często popełniają w swojej argumentacji błędy logiczne...

Niedowierzanie albo brak wyobraźni

Ludzie chętnie wzmacniają swój przekaz albo obalają argument swojego rozmówcy poprzez okazanie własnego zaskoczenia i/lub niedowierzanie. Argumentacja tego typu wygląda mniej więcej tak: "trudno mi to sobie wyobrazić" i w domyśle "więc to nie prawda", po czym następuje ucięcie rozmowy. To trochę tak, jakby ktoś postawił sam siebie w roli wyroczni i wykładni prawdy, ignorując kompletnie twarde dane liczbowe i statystyczne. Wbrew pozorom jest to bardzo popularny błąd logiczny.

Post hoc ergo propter hoc

Jakiś czas temu znajomy zapytał, po co w ogóle skupiam się na temacie błędów poznawczych? Przecież są dużo fajniejsze tematy, które pompują dobre samopoczucie, a przecież chyba o to w życiu chodzi.
No cóż, nie zawsze. Czasami chodzi o to, by się nie skompromitować opowiadając jakieś fantastyczne historie, które więcej wspólnego mają z tym co się nam wydaje, niż z rzeczywistością.

Z własnego doświadczenia wiem

Nikt nie ma chyba wątpliwości, że zdobywamy doświadczenie po to, by zaprocentowało ono kiedyś w przyszłości i przyniosło nam jakieś wymierne korzyści. Jesteśmy dumni, gdy coś zadziała i przynosi zamierzone efekty. Uczymy się wystrzegać rzeczy, które nie działają i przynoszą efekty niepożądane. To tyle teorii, a jak wygląda praktyka?

Ty też

W życiu jest tak, że często zmieniamy zdanie, zmieniamy zachowanie i z czasem patrzymy na różne sprawy z innej perspektywy. Jest to jak najbardziej uprawnione zachowanie, zwłaszcza w przypadku dostępności nowych danych (informacji), które wskazują najzwyczajniej w świecie, że przez większość naszego życia żyliśmy w błędzie. Przyznanie się do błędu nie należy do rzeczy łatwych, a świadomość, że powielało się "niesprawdzone informacje" nie jest żadnym powodem do dumy, ale lepiej coś w swoich poglądach zmienić, niż przez resztę życia żyć w "mroku".

Statystycznie ja i mój pies mamy po trzy nogi

Żyjemy w świecie, w którym non-stop zalewani jesteśmy wszelkiego rodzaju informacją, część z tej informacji jest wartościowa, a część ma na celu opróżnić nasz portfel albo wykorzystać nas do realizacji czyichś prywatnych interesów
To, czy staniemy się orędownikami kaganka oświaty, czy też będziemy się publicznie kompromitować promując nieprawdziwe idee w dużej mierze zależy od naszej umiejętności wyłapywania "podejrzanych" treści. Te "podejrzane" treści, to nic innego jak błędy poznawcze, które serwują nam inni albo które serwuje nam nasz własny umysł pragnąc z całych sił, by świat był taki, jaki chcemy, choć w rzeczywistości rzadko kiedy tak jest.