Mit samozatrudnienia | Coaching Wrocław | akademiaprzemiany.pl

Mit samozatrudnienia

Prasa chętnie podchwytuje tzw. historie sukcesu osób, które zdecydowały się na prowadzenie własnej działalności gospodarczej i podkreśla liczne korzyści jakie z tego wynikają. Czytamy zatem o tym, jak to cudownie jest samemu dysponować własnym czasem, samemu organizować sobie biuro, samemu dobierać sobie współpracowników i klientów, mieć lepsze zarobki, no i co najważniejsze, raz na zawsze pozbyć się tego "znienawidzonego" szefa i wyjść z tego korporacyjnego "mordoru". Brzmi to bardzo atrakcyjnie i rozpala wyobraźnie. Pytanie tylko jak wygląda rzeczywistość?
Statystyka jak zwykle weryfikuje wszystko, obala wszelkie mity i w tym wypadku jest bardzo bezlitosna. Z badań wynika, że osoby o tych samych kwalifikacjach uzyskują lepsze wyniki finansowe, gdy sprzedają swoje umiejętności pracodawcom, niż gdy działają na własny rachunek. Jeszcze gorzej wypada próba inwestowania w rozwój i sprzedaż własnych wynalazków. Tutaj zwrot z inwestycji jest niższy niż zwrot z inwestycji w aktywa o wysokim poziomie ryzyka. Krótko mówiąc, prawdopodobieństwo zostania drugim Billem Gatesem jest bliskie zera.
Nie brzmi to zachęcająco, a jednak sporo ludzi reprezentuje pogląd, że są lepsi od całej reszty, której się nie udało i ślepo wierzą w to, że akurat im się uda.
Jedną z przyczyn, dla których skłonni jesteśmy wiele ryzykować jest nadmierny optymizm. Drugą przyczyną jest zasada "istnieje tylko to, co widzisz", która sprawia, że skupiamy się tylko na własnych wizjach, planach, pomysłach i kompletnie ignorujemy konkurencję i nie bierzemy pod uwagę bardzo wielu zdarzeń czysto losowych, które mogą się wydarzyć, które mogą mieć wpływ na naszą działalność, a na które zupełnie nie mamy wpływu.
Czy zatem warto iść w kierunku samozatrudnienia? Odpowiedź na to pytanie nie jest taka jednoznaczna jak promują to media. Na pewno musi być nas na to stać. Trzeba się liczyć z tym, że przez bardzo długi okres czasu nasza działalność nie przyniesie żadnych zysków, a istnieje również wysokie prawdopodobieństwo, że będzie przynosić regularne straty. Co więcej, w naszym wstępnym planie kosztów trzeba uwzględnić odpowiedni margines błędu. Jak masz jakiekolwiek doświadczenie w planowaniu, to 20% rezerwa finansowa wydaje się być niezbędnym minimum. Jak tego doświadczenia brak, to i 200% może być za mało. Wiedzą to zapewne wszyscy, którzy kiedykolwiek planowali remont łazienki i w znaczący sposób przekorczyli planowany budżet.
Jest jeszcze jedna bardzo ważna rzecz, o której należy pamiętać planując za równo własny interes, jak i każdą inwestycję - jaki jest próg strat, który jesteś w stanie zaakceptować, a po przekroczeniu którego wycofasz się ze swojego pomysłu. Bez względu na to, czy Twój optymizm będzie Ci podszeptywał, że to już tak niewiele zostało by osiągnąć upragniony cel. Wiem, że to nie będzie łatwe, gdyż akceptacja straty przychodzi nam z wielką trudnością, zwłaszcza, że "to już tak blisko i tak niewiele jeszcze trzeba dołożyć".

Obserwuj akademiaprzemiany.pl na Bloglovin