Listy od czytelników | Coaching Wrocław | akademiaprzemiany.pl

Listy od czytelników

Listy od czytelników stały się ostatnio bardzo popularne na wielu newsletterach. Owe listy, a raczej odpowiedzi na nie dają wiele do myślenia. To, czy są to prawdziwe listy, czy też wypracowane elementy kampanii reklamowej, to inna historia. Ja skupię się tu na tym na co ów autor listu, jak i doradzający kompletnie nie zwracają uwagi, czyli na słowa i metafory.
Zwykle, to co obserwuję w odpowiedziach na owe listy od czytelników, to silne przywiązanie do własnej koncepcji na siebie, czyli do tego, jak doradzający chciałby być postrzegany przez odbiorców newslettera. Wygląda to mniej więcej tak - skoro jestem seks coachem (kobietą lub mężczyzną), a na kogoś takiego się kreuję, to klient piszący do mnie ma problemy z seksem. Niejednokrotnie zresztą, będzie tak, że klient sam będzie w to głęboko wierzyć, "bo koleżanka miała podobny problem" albo "bo to zupełnie tak samo jak w tej dobrej książce, co ją wszyscy polecają".
W sumie, to nawet nie ma nic złego w eksperymentowaniu z sobą i robieniu nowych rzeczy, również tych, które zostaną doradzone. Jeżeli jednak po drugiej i trzeciej radzie, poza tym, że nasze życie seksualne uległo zmianie, to wciąż mamy ten sam problem, to warto się zastanowić, czy jego źródło nie leży gdzieś indziej, a zafiksowany na swojej specjalizacji ekspert jednak nam nie pomoże.
I tak, jeżeli ktoś "patrzy na siebie," tzn. że zwraca uwagę na jakieś wyobrażenie siebie, a nie na samego siebie. Jest tym, który patrzy, a nie tym, który jest obserwowany. Wciąż zachodzę w głowę, jak może pomóc tutaj bardziej wyrafinowany seks?
Jeżeli ktoś jest przez coś "ciągnięty", to znaczy, że problemem jest, to co ciągnie i rada "skoncentruj się teraz na budowaniu" nie rozwiąże tego problemu. Co najwyżej grozi frustracją spowodowaną brakiem możliwości postawienia solidnych fundamentów, bo ciągle coś nas od tego będzie odciągać.
Można by tak bez końca. Brak spójność odpowiedzi z treścią widoczna jest na pierwszy rzut oka. Kwestia tego by nie dać się porwać radości, że oto dostajemy wspaniałą radę, od naszego ulubionego trenera, na nasz ciągnący się latami problem, i by ową spójność zweryfikować. Samemu albo przy pomocy kogoś mniej emocjonalnie w temat zaangażowanego.

Obserwuj akademiaprzemiany.pl na Bloglovin