Jestem boski | Coaching Wrocław | akademiaprzemiany.pl

Jestem boski

Jestem boski

Jeżeli i Ty tak uważasz, to być może znajdziesz tu coś dla siebie.
Przyznaję, że ten temat już jakiś czas czekał w kolejce. Jak widać potrzebna była inspiracja, która tym razem przyszła podczas wykładu Pawła Tkaczyka na organizowanym przez WSB cyklu warsztatów - "Zbuduj swoją markę osobistą".
Tematem wykładu Tkaczyka było "Przewodzenie klanom". Oparł się on w nim, m.in. na badaniach przeprowadzonych przez grupę dr David Logan dotyczących "kultur plemiennych" w społecznościach i korporacjach. Efektem tych badań jest drabina "rozwoju kulturowego". I tak, na najniższym szczeblu tej drabiny są ludzie, którzy uważają, że "życie jest do dupy" - w ich zachowaniu można dostrzec elementy destrukcyjne, jest w nich dużo agresji i dążą w swoich działaniach do niszczenia wszelkich więzi społecznych.
Na drugim stopniu jest przekonanie "moje życie jest do dupy" - innymi słowy - "ja mam gorzej niż inni", które obrazuje się zarówno w dialogach wewnętrznych, jak i dialogach z innymi osobami z najbliższego otoczenia. Trzeci etap Tkaczyk określa jako "jestem boski (a Wy nie)" i twierdzi, że to znakomita większość społeczeństwa, jakieś 48%. Osoba, która tak uważa, jest święcie przekonana, że jest najważniejsza, że to jej racje mają być wysłuchane, a inni są po to by służyć zaspokajaniu jej potrzeb. Z badań Logana wynika, że większość ludzi zatrzymuje się właśnie na tym etapie, bo taki model promowany jest przez media i społeczeństwo.
Nie jest to jednak koniec drabiny, bo kolejna faza rozwoju kulturowego, to "my jesteśmy boscy (a oni nie)". Ten model opiera się na współpracy, ale posiada też ciemną stronę, o której każdy chyba słyszał w kontekście rządów Adolfa Hitlera.
Na samym szczycie jest przekonanie, że "życie jest boskie" - tu kończą się podziały na "nas" i "was", świat jest pełen możliwości i dla każdego znajdzie się tu miejsce.
I to tyle z wykładu Tkaczyka. Grupa, o której chciałem napisać więcej, to tytułowa grupa, która żyje w przekonaniu "jestem boski". Wbrew pozorom, nie jest to najszczęśliwsza grupa ludzi. Grupę tę, a więc z lekka licząc - znakomitą większość z nas - cechuje zbyt wysokie poczucie własnej ważności. Ma to swoje pewne konsekwencje - otóż osoba z tej grupy jest wybitnie podatna na krytykę, ocenę i reakcję innych ludzi, a niejednokrotnie nie jest w stanie podjąć jakichkolwiek działań w obawie przed tym, co powiedzą inni. Inwestuje olbrzymie pokłady energii w ochronę swojego wizerunku.
Jak stoisz na bardzo wysokim piedestale, a wszyscy inni są poniżej, to jesteś bardzo widoczny, a jeden niewłaściwy krok może spowodować upadek z dużej wysokości, co może się okazać bardzo bolesne i nieprzyjemne. Zatem bezpośrednią konsekwencją przekonania "jestem boski" będą zachowania takie jak małomówność czy wręcz nieśmiałość. Paradoksalnie, o takiej osobie często mówimy, że ma niską samoocenę. Jest to jednak błędne przekonanie, gdyż osoba z prawdziwie niską samooceną "wie", że na nic nie zasługuje i nic jej się od tego świata nie należy, więc niczego od niego nie oczekuje. Nie boi się również krytyki innych osób, bo jej myśleniu towarzyszą przekonania "po co ktoś w ogóle miałby zawracać sobie mną głowę?" albo "Jestem niewidoczny i nikt mnie nie widzi".

Boscy faceci

Boski facet jest mądry i inteligentny i ochroną tego wizerunku się zajmuje. Zatem nie zagada do kobiety w klubie albo na przystanku tramwajowym, bo co będzie jak powie coś głupiego? Co będzie jak ona go wyśmieje? I co pomyślą o tym wszyscy inni", którzy na pewno porzucą wszystko co teraz robią, żeby się patrzeć na to jak on "ją podrywa" i go ocenią za to jak mu poszło. Trochę jak scena z amerykańskiego filmu, gdy to facet oświadcza się kobiecie i ona mówi "tak", a cały świat dookoła nich klaszcze. Może w tym wypadku nie klaszcze, tylko wytyka palcami, ale zachowanie osób postronnych wciąż jest takie samo - wszyscy kierują całą swoją uwagę na głównego bohatera - "boskiego faceta".

Boskie kobiety

Boska kobieta jest najważniejsza. Zwłaszcza dla mężczyzn, którzy się jej podobają. Pomijając nawet ten detal, czy ona podoba się im, bo przecież podoba, bo jest "boska". Taka kobieta sama nie odezwie się do faceta, bo co on sobie o niej pomyśli?, a poza tym "to należy do faceta" i zawsze musi wyglądać idealnie, bo co ludzie powiedzą?

Nie jesteś taki ważny

Dobra wiadomość jest taka - naprawdę nie jesteś aż taki ważny. Ludzie mają ważniejsze rzeczy na głowie niż zajmowanie się Twoją osobą, a jak już to robią, to głównie z zazdrości, że masz coś, czego oni skrycie pragną. Druga dobra wiadomość, jest taka, że Ty już teraz to wiesz i możesz sam zejść z tego piedestału, a co za tym idzie przestać obawiać się bolesnego upadku.

Obserwuj akademiaprzemiany.pl na Bloglovin