Nie ma drugiego dna | Coaching Wrocław | akademiaprzemiany.pl

Nie ma drugiego dna

Kategorie: 
Szkoła nauczyła nas, że za każdą metaforą kryje się jakieś przesłanie, jakaś myśl, którą autor ubrał w piękne słowa by nadać jej bardziej poetycki charakter. Słysząc metaforę, chcemy znaleźć jakiś podtekst, doszukujemy się jej znaczenia, zastanawiamy, analizujemy, porównujemy, szukamy drugiego dna. Często ulegamy iluzji, że coś rozumiemy, że wiemy o co chodzi. Moim zdaniem jednak najlepiej pasuje tu określenie używane przez mojego znajomego - przeintelektualizowujemy.

Wyobraź sobie, że...

Uwielbiamy analizować. Poświęcamy wiele lat nauki na to, by bawić się we "wszechwiedzącą wiedźmę pleple" i odgadywać, co ktoś ma na myśli albo na czym polega jego problem. Ktoś stwierdza, że "jest na dnie", a w naszych głowach uruchamia się tysiące scenariuszy, gdybamy sobie , szukamy rozwiązań i zastanawiamy się co można z tym zrobić. Pojawiają się propozycje typu - "wyobraź sobie, że to wcale nie jest dno, że to jest coś innego", które spotykają się z dziwnym spojrzeniem albo uśmiechem radości, który nie trwa jednak zbyt długo, bo choć już teraz nie jest to "dno", tylko coś innego, to jednak problem pozostał, bo zmieniła się tylko metafora, a rzeczywistość nie uległa zmianie.

To tylko przekonanie

Odbębniwszy kilka mądrych szkoleń dowiadujemy się, że jest coś takiego jak przekonanie i od tego momentu słysząc słowa "pieniądze leżą na ziemi, trzeba się tylko po nie schylić" od razu uruchamia się w nas analityk i z mądrą miną wypowiadamy - to nie jest żadna metafora, to tylko przekonanie. "Jestem na dnie" to też przekonanie. Ktoś powie, że to nie to samo. Owszem, obie sytuacje się od siebie różnią, ale z punktu widzenia języka, oba stwierdzenia pozostają metaforami.

Metafora i ciało

Jest jedna rzecz na temat metafor, której w szkole nas nie uczą. Z każdą wypowiadaną metaforą łączy się jakaś reakcja w ciele. Nie jest to zatem forma ekspresji poetyckiej, a odzwierciedlenie tego co dzieje się w nas samych. Co więcej dla każdego będzie, to znaczyło dokładnie coś innego. Wyobraź sobie wywieszone za oknem pranie? Co widzisz? Sznurki, na których suszy się bielizna? Myślisz, że cały świat widzi to tak samo? Zapewniam Cię, że jesteś w błędzie. Są miejsca na świecie, w których bieliznę suszy się na drewnianych kijach, a pranie powiewa na wietrze niczym flaga.Tak samo jest ze stwierdzeniem "jestem na dnie". Dla jednej osoby będzie to studnia, dla innej kanał, dla kolejnej głęboka woda, a dla jeszcze innej dno bardzo wysokiego wulkanu i wcale nie będzie oznaczało depresji. Zwykle jednak, ani osoba mówiąca, ani my słuchając, nie zwracamy uwagi na takie szczegóły jak to, na dnie czego się znajdujemy, bo nasze myśli skupiają się na szukaniu znaczenia, a nie traktowaniu tych słów bardzo dosłownie.

Obserwuj akademiaprzemiany.pl na Bloglovin