Wiem na czym polega mój problem | Coaching Wrocław | akademiaprzemiany.pl

Wiem na czym polega mój problem

Dziś kilka słów o tak zwanej "autodiagnozie", czyli postawie typu "ja wiem na czym polega mój problem".
W moim przekonaniu ta postawa jest naturalną konsewnencją potrzeby kontroli i potrzeby poczucia bezpieczeństwa. Wszystko w myśl zasady - "To, co znane jest bezpieczne, bo jest znane. Zrobię więc wszystko by mieć poczucie, że wszystko jest pod kontrolą, nawet jeżeli, to niczego w moim życiu nie zmieni".
Taka postawa może objawiać się np. w przypisywaniu sobie symptomów czegoś o czym się słyszało albo jest akurat bardzo popularne w środowisku. Po co tak robimy? Bo zwykle przy opisie przypadłości podane jest również gotowe rozwiązanie, które akurat nam bardzo odpowiada. I żeby było jasne, to, że nam się podoba, nie oznacza, że chcemy je stosować. Może być tak, że się nam ono bardzo podoba, bo jesteśmy przekonani, że stosując je bardzo wiele stracimy i tym samym dajemy sobie pozowlenie, by nie robić absolutnie nic.
Klasycznym przykładem, który obserwuję jest wykorzystanie jakiejś "zgrabnej" metafory bez zastanowienia się w ogóle jakie zachowanie ona implikuje. Konsekwencją jest niespójność, nie tylko wewnętrzna ale również w przekazie. Taka osoba potrafi publicznie ogłosić, że postanawia "zejść wreszcie na ziemię", po czym po paru minutach udostępnić w mediach społecznościowych mema o treści "powinieneś wznieść się ponad to", opatrzając go komentarzem: "tak, to właśnie to". Osobiście nie widziałem jeszcze osoby, która byłaby w stanie zejść poprzez unoszenie się. Okey, wyjątkiem, może być zejście z tego świata.
Innym objawem nieudanej "autodiagnozy" jest pozorne zrozumienie problemu, a w konsekwencji niespójność zachowania z tym co przekazujemy na poziomie werbalnym. Typowym przykładem będzie osoba nieśmiała, która na poziomie werbalnym twierdzi, że nie jest ważna i ma niską samoocenę. Równocześnie na poziomie zachowania obawia się tego co pomyślą o niej inni i jak zareaguje na nią środowisko - przekonana, że jest bardzo ważna i wszyscy dookoła chcą ją dopaść, interesują się tylko nią i tym co ona zrobi albo jak wygląda.
Takie przykłady można by mnożyć w nieskończoność. Tylu ilu jest ludzi, tyle pomysłów na to jak za wszelką cenę kontrolować sytuację, zwłaszcza w obliczu, gdy mamy poczucie, że sytuacja już dawno wymknęła się spod kontroli, a nasze życie nie należy do nas. Pytanie brzmi tylko - po co? W imię kontroli, której i tak nie ma? Jeżeli czegoś nie dostrzegamy, to dostrzec może to tylko inna osoba i tylko pomoc z zewnątrz może coś wnieść nowego do tej sytuacji. Stawiając sobie autodiagnozę nie sięgamy po pomoc z zewnątrz tylko próbujemy kontrolować sytuację w środku poprzez obserwację tego co dzieje się na zewnątrz.

Obserwuj akademiaprzemiany.pl na Bloglovin